Dzieci w sieci, czyli: jak szybko zachorować?

jak szybko zachorować google
WPISY

Dużo osób twierdzi, że obecnie żyjemy w najlepszych dla nas czasach. Patrząc na coraz lepszą poprawę standardów naszego życia oraz dostępne możliwości, ciężko by było się z tym nie zgodzić. Mając dostęp do Internetu, możemy znaleźć odpowiedź, na praktycznie każde nurtujące nas pytanie i wyszukać wiele ciekawych rozwiązań. Warto jest jednak wiedzieć, że dzieci mające dostęp do światowej sieci, powinny wiedzieć, że nie mogą ufać wszystkim odpowiedziom, jakie wyszukają w Internecie.

Co nam mówi wujek Google?

Dosyć intrygującą kwestią jest, że to wpisaniu w wyszukiwarkę frazy „jak szybko…” na czwartym miejscu pojawią się „jak szybko zachorować”. Każdy z nas przecież chce być zdrowy, natomiast ktoś szuka odpowiedzi jak je stracić.

Zagłębiając się dalej w temat i analizując, w jakim okresie najczęściej wyszukiwana jest ta fraza, można dojść do ciekawych wniosków. Zainteresowanie szybkim sposobem na zachorowanie spada w okresie wolnym od zajęć szkolnych między innymi wakacje czy przerwy świąteczne.

 

 

co dzieci wpisują w wyszukiwarkę - jak szybko zachorować


O czym myśli dziecko?

Wczujmy się więc w ucznia, który z niechęcią darzy szkołę i zobaczmy, jakie można wyszukać sposoby by do niej nie iść po wpisaniu „jak szybko zachorować”, są to:

– picie wody z dużą ilością soli, sody bądź proszku do pieczenia i popijanie colą, wodą czy mlekiem

– jedzenie surowych ziemniaków

– picie chłodnych płynów, wystawianie ciała na zimne powietrze, polewanie się zimną wodą

To tylko kilka przykładów. Ogólnie chodzi o to, aby wywołać szybko wymioty, biegunkę czy wzrost temperatury ciała, żeby nie iść do szkoły. Nie rozsądne metody wywołania choroby mogą spowodować to, że konieczna będzie wizyta w szpitalu. Jeśli nie, uświadomimy nasze dziecko, że takie zachowania są groźne i może to doprowadzić do tragedii. Trzeba rozmawiać z naszymi pociechami o ich problemach i chęciach do nauki. Zdesperowany małolat, aby nie pójść do szkoły, może spróbować jakiegoś nierozsądnego sposobu. Te potrafią przyczynić się do groźnych dla życia sytuacji.

Gdzie jest problem?

Jak wiadomo, nasz system edukacji nie jest idealny. Uczniowie często stosują zasadę: zakuj, zdaj, zapomnij. Szkoły przekazują nam wiedzę, ale często nie mówią o tym, w jakiś sposób możemy łatwo ją przyswoić. Każdy z nas jest inny i nie wszyscy w ten sam sposób oraz w identycznym czasie nauczy się danego zagadnienia. Tego w naszym szkolnictwie zdecydowanie brakuje.

Jeśli byś chciał dowiedzieć się więcej o sposobach na szybsze przyswajanie wiedzy oraz dlaczego obecny system nauki w szkole jest mało skuteczny, warto jest sięgnąć po książkę „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego. Ta pozycja w naszej domowej księgarni rozjaśni na pewno sprawy związane z trudnością przyswajania wiedzy. Świetna lektura dla naszych pociech oraz osób dorosłych.

Problem z pojmowaniem zasobów wiadomości, może być przyczyną niechętnego uczęszczania na zajęcia szkolne. Nie zaszkodzi, jeśli czasami w przeglądarce internetowej użyjemy skrótu CTRL + H i zobaczymy, co dzieci są w stanie wyszukać w sieci, o ile nie jest na tyle sprytne i korzysta z trybu incognito. Są jednak też na to sposoby, programy do kontroli rodzicielskiej, które zablokują niebezpieczne strony, lub pokarzą historię wyszukiwań.

Warto rozmawiać.

Nie warto bagatelizować problemów dzieci. Jeśli dziecko nie chce iść do szkoły, najwyraźniej jest jakiś problem. Poprzez rozmowę, możemy dowiedzieć się o tym i szukać rozwiązania zaistniałej sytuacji. Młode osoby, które nie mają świadomości o zagrożeniach, jakie niosą porady dostępne w Internecie, gdy z nich skorzystają, skutki mogą być tragiczne. Trzeba zainteresować się, jaki jest problem, całej niechęci do szkoły i szybko go rozwiązać, zanim będzie za późno.

Jeśli macie podobne problemy z dziećmi, które niechętnie chodzą do szkoły, podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat. Może sprawdziłeś historię w przeglądarce i znalazłeś coś niebezpiecznego, co Twoje dziecko szukało? Zapraszam do dyskusji, podziel się swoją opinią na temat tego artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.